Skocz do zawartości

Fotoprzyroda.pl używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Polub nas na Facebooku!       

x


Maślak

Rejestracja: 29 gru 2013
Poza forum Ostatnio: 2 dni temu

Moje posty

W temacie: Żurawisko

2 dni temu

 Tak się składa że z miejscowym kołem dobrze żyję a czasem też współpracuję. Myśliwym w tej okolicy też niszczono ich urządzenia. Jeden z mieszkańców pobliskiej wioski mówił że zapuszczała się tu grupa "ekologistów" z miasta, a że dość często spotykam się z ludźmi o takiej mentalności to wątpię czy wiedzą co i dlaczego niszczą. 


W temacie: Styczeń 2022

2 dni temu

@Vulpes Dynamiczne sójki fajnie Ci wychodzą. Ja od kilku lat próbuję coś złapać w locie i się nie udaje :)


W temacie: Sójka - Garrulus glandarius

2 dni temu

@Vulpes Ładny zestaw


W temacie: Żurawisko

6 dni temu

@August W podziękowaniu za przychylny komentarz zapodaję kolejny odcinek opowieści. Niestety, ostatni z części "literackiej" i niefajny.

 

Ostatnie wyjście     16 maj 2020

U góry migotały gwiazdy. W lesie po lewej załomotała spłoszona wataha brudasów. Na łące po prawej podskakiwały ciemniejsze plamy uciekających syrenek. Za zakrętem ciemność nocy rozbiła łuna świateł od małej przepompowni gazu oświetlonej niczym centrum Nowego Jorku. Zza przepompowni usiłowało się przebić światło kilku ulicznych lamp najmniejszej wsi w gminie. Jeszcze dalej migały czerwone światła odległego masztu radiowo-telewizyjnego. Skręciłem w dziurawą polną drogę prowadzącą do mokradła i po chwili maszerowałem już jego skrajem i spoglądałem poprzez noc w kierunku niewidocznego,  odległego o kilkadziesiąt metrów gniazda ptaków od których bagno wzięło swoją nazwę. Doszedłem do pasa wierzb, przy jednej z nich, grubszej od pozostałych, skręciłem do czatowni i stanąłem jak wryty a serce podeszło mi do gardła- czatowni nie było. Przełknąłem serducho na swoje miejsce i przeszedłem przez pas paproci. Przede mną w ciemności leżała sterta płyt która niedawno była moją czatownią. Stałem jak kołek patrząc na to rumowisko, a po czapką rozpętała się burza myśli i pytań na które zapewne nie będzie odpowiedzi. Kto? Dlaczego? Miejscowi czy obcy? Kiedy? Czy komuś się naraziłem czy ktoś rozładował nadmiar szczeniackej energii? Itp, itd...

 Z odrętwienia wyrwał mnie chłód wciskający się pod rozpięty polar. Zdruzgotany powlokłem się do domu. Świecące niedawno gwiazdy roztopiły się w nadchodzącym różowym świcie, zapowiadał się pogodny dzień...

 Kilka godzin później poszedłem znowu na Żurawisko zobaczyć za dnia co tam się stało. wziąłem też narzędzia i worek na śmieci by posprzątać ten bajzel. Na miejscu zdumiała mnie zaciekłość wandali- płyty ścian i dachu zostały porozbijane na mniejsze kawałki i rozrzucone naokoło.

1.jpg

 

2.jpg

 

 Przegrzebałem rumowisko poszukując czterokilogramowej żelazne podstawy do głowicy statywu ale jej nie znalazłem. Ktoś na złomowcu dostanie za nią na piwo- pomyślałem gorzko. Obok leżał wyrzucony materac z gąbki i wojskowy pas którym go spinałem. Przynajmniej to jeszcze się do czegoś przyda. Powykręcałem z płyt wkręty i inne metalowe elementy, do worka na śmieci zapakowałem folię zabezpieczającą dach i materiał którym było obite wnętrze budy. Kawałki płyt zrzuciłem na jedną stertę by później je spalić. Z czatowni pozostała tylko podłoga z palet. Jesienią będzie można zrobić nową budę i postawić ją na starych paletach, wtedy na pewno nie zaleje jej woda- zacząłem snuć plany odbudowy. Rozejrzałem się po Żurawisku- gdzieś tam chodziły żurawie z młodymi, ale w tym sezonie nie zobaczę ich z bliska.

 Wracając do domu przypomniało mi się to co wyczytałem na forum kilka lat temu gdy budowałem czatownię: budę należy dobrze zamaskować nie dlatego że będą jej unikać zwierzaki, bo te się do niej przyzwyczają, lecz żeby nie wypatrzyli jej ludzie.

 Tydzień później poszedłem do czatowni w lesie, ale ta też została zniszczona. Jak mawiają wioskowi poeci:życie to nie je bajka i obu czatowni nie odbudowałem.  


W temacie: Żurawisko

Tydzień temu

 Kwiecień 2020

 

 Sezon zimowy 2019/2020 był na Żurawisku krótki. Zrobiłem zaledwie kilka zdjęć w listopadzie...

1.jpg

 

2.jpg

 

1.jpg

 

1.jpg

 

2.jpg

 

...by na resztę zimy przenieść się na inną miejscówkę z myszołowem-albinosem i bielikiem. Po zimowym sezonie nadeszła ciepła i pogodna wiosna, więc w któryś kwietniowy weekend poszedłem na Żurawisko porobić porządki i poprawić budę.

 Po kilku latach stania w wodzie zaczęły pękać nadgniłe deski palet na których stała czatownia. Na szczęście były to deski wierzchnie palety od strony wejścia, więc to nie przeszkadzało. Wystarczyło położyć nową płytę na podłodze, zwłaszcza że dotychczasowa cienka podłoga z płyty pilśniowej nabrała wilgoci i zaczęła się rozpadać. Ściany, dach i paleta od strony sceny były w dobrym stanie więc przyciąłem na wymiar grubszą płytę na podłogę i ruszyłem do czatowni. Byłem od niej kilka kroków gdy nagle sprzed budy z furkotem wystrzeliły dwie krzyżówki. Uśmiechnąłem się- nie tylko ja jestem zadowolony z wykopanego jesienią "oczka wodnego". Zamiotłem śmieci, położyłem nową podłogę, poprawiłem kawał wykładziny którą była wyłożona czatownia i wrzuciłem materac z grubej gąbki który po ostatniej zimowej sesji zabrałem do domu do wysuszenia i wyczyszczenia. Czatownia była gotowa do następnego sezonu. 

 

 24 kwietnia 2020

 Rozjaśniło się, żurawie już dawno odkrzyczały swoją pobudkę, jednak zamiast nich na scenę wkroczył bocian.

1.jpg

 

 Pierwszy raz zobaczyłem tego gościa na Żurawisku. Ucieszyłem się bo bocianów w okolicy było mało i pierwsze zdjęcie tego niby pospolitego ptaka zrobiłem dopiero rok temu i to na Biebrzy. Bociek zrobił rundę po mokradle i gdzieś zniknął, a po godzinie przed czatownią wylądował kruk. Bez nęcenia i w pełnym słońcu!

2.jpg

 

2.jpg

 

 Ale to nie był koniec niespodzianek w tym dniu- w południe przed czatownią pojawiła się czapla. Do tej pory czaple na Żurawisku czasem filowały w szuwarach nad pozostałym spłachciem otwartej wody odległym od czatowni na tyle daleko że nie dało się zrobić dobrych zdjęć, a teraz miałem ją jak na przysłowiowej patelni. Trochę się zdziwiłem czego ten rybojad szuka w trawach i murszu, ale niedługo ptaszydło pokazało na co poluje:

5.jpg

 

3.jpg

 

6.jpg

 

 Po skonsumowaniu gadziny czapla wyruszyła na dalsze łowy i niedługo po niej głośny okrzyk  oznajmił nadchodzącego żurawia który zrobił samotną rundę przed czatownią:

3.jpg

 

4.jpg

 

 Żuraw pozował krótko i wrócił do rodziny na gniazdo ustępując miejsca czapli która znowu pojawiła się przed czatownią wypatrując czegoś w trawach:

4.jpg

 

5.jpg

 

 Tym razem nic nie znalazła i poszła sobie dalej. Przed czatownią zrobiło się pusto, było ciepłe, słoneczne popołudnie. Chwilę się zastanowiłem- żurawie teraz jeszcze wysiadują na gnieździe, młode lęgną się w pierwszomajowy weekend lub tuż po nim i dzisiaj nie zrobię zdjęć całej rodziny. Dobra pogoda miała się utrzymać jeszcze długo, za dwa tygodnie na pewno będą młode i bagno będzie się zielenić dając fajne tło. Dzisiejsza sesja z czaplą była bardzo udana i nie ma sensu siedzieć do wieczora za jednym żurawiem, za dwa tygodnie posiedzę cały dzień żeby złapać kolejne pokolenie bagiennych "strusi".

 Z tymi planami poszedłem do domu w błogiej nieświadomości że była to ostatnia sesja z tej czatowni.